ODYSSEY.
Zacznij wyprawę

Drzwi w zielonym zboczu

Z grani widać jaskinię — ciemny otwór w zielonym zboczu.

Łatwo ją przeoczyć, a jednak nie odrywasz wzroku. U stóp urwiska czeka czarne wejście. Idziesz w jego stronę.

Paszcza

Jeszcze kilka kroków i kończy się dzień.

Pnącza nad mokrym kamieniem. Z głębi ciągnie chłodem i zapachem ziemi. Za plecami dżungla, przed Tobą czarne wejście w skale. Wchodzisz.

Zejście

Światło za plecami cichnie do szeptu.

Kamień zamyka się nad głową, podłoże opada. Wzrok ustępuje ciemności, dłoń szuka ściany — śliskiej i zimnej. Została jedna droga: w dół.

Zakręt

I wtedy korytarz skręca.

Czarna skała, śliska, zimna. Korytarz skręca, a mrok zabiera to, co za nim. Zza zakrętu sączy się błękit — nikły, obcy, dziwny tak głęboko. Za Tobą droga wciąż otwarta, przed Tobą tylko ten zakręt.

Grota

Za zakrętem ciemność ustępuje skale i niebu.

Korytarz otwiera się w kamienną katedrę. Wysoko skała pęka ku niebu, a snop słońca spada aż na taflę jeziora. Woda gładka jak szkło — tam, gdzie pada światło, lśni błękitem. Reszta groty milczy w mroku.

Niech będzie Twój

To jeden z naszych żywiołów. Twoja strona może wciągać dokładnie tak.